Jak poznałam karty tarota

Autentyczność znalazłam w kartach tarota. 


Początek

Osiemnaście lat temu moje życie biegło w sposób raczej usystematyzowany. Wychowywałam dwójkę kreatywnych dzieci, nie pracowałam wtedy zawodowo. Większość czasu spędzałam w domu. Na zewnątrz wszystko wyglądało „normalnie” lecz moje koleje losu były dla mnie „nienormalne”.

Dziś rozumiem, że moje zainteresowanie Runami (nimi na samym początku nauczyłam się wróżyć) i Tarotem były wynikiem odczucia nienormalności i pragnienia zrozumienia: Dlaczego? Oczywiście nie mam na myśli, że życie rodzinne jest nienormalne, lecz to co mnie spotykało przed i w trakcie wchodzenia w dorosłość.

To pytanie było tak silną potrzebą zrozumienia zarówno świata wokół mnie jak i siebie. Dodatkowo moje „niepraktyczne” spojrzenie na życie przyciągało do mnie ludzi z podobnymi pytaniami:  po co?  i dlaczego?

Runy i ja

Nieoczekiwanie w moich rękach znalazły się Runy, które dostałam od mojej mamy. Nie miałam kompletnie pojęcia co z nimi zrobić . W tamtym czasie Internet, komputer był cudem techniki (prawda jak to było niedawno?). 
Wywalczyłam u męża podłączenie łącza internetowego. Wtedy za kilka minut w sieci płaciło się kosmiczne pieniądze. Nie miałam książek, ani żadnych wskazówek, wiec szukałam  w sieci. Zostałam ja, moje runy i kilka wdrukowanych informacji. Poświęcałam im każdą wolną minutę z niesamowitą przyjemnością.

Jeszcze wtedy nie znałam wszystkich odpowiedzi na: dlaczego i po co. Ale bardziej uważnie obserwowałam świat. Dostrzegałam w nim zdarzenia synchroniczne.
Tak! Jest jeszcze coś poza tym co fizyczne i namacalne!
Oczywiście odkrycie ;)

Jest świat emocji, świat myśli, świat energii i wreszcie świat manifestacji czyli materii. To było dla mnie potwierdzeniem, że wiedzę o świecie mogę czerpać nie tylko ze świata materialnego. Wiedzę autentyczną.

No byłam wtedy niesamowicie dumna i zadowolona! Ale czy tak samo zadowoleni byli ze mnie bliscy? Niestety nie. Wykraczałam  poza przyjęte normy. Co z tego, że fałszywe, ale przyjęte przez ogół. 
I zaczęła się jazda. Dosłownie i  w przenośni.

Szkoła, Tarot i Przedsiębiorczość

Bez własnego dochodu, wbrew zasadom (nie moim) podjęłam decyzję, że chcę więcej wiedzieć się o energii, kartach tarota, psychologii, astrologii feng shui itd. Znalazłam szkołę 200 km ode mnie w Białymstoku. Pomyślałam, że jeśli tego chcę to mi to się uda i znajdę sposób by zdobyć pieniądze na opłatę czesnego. Poza tym musiałam wziąć pod uwagę koszt podróży i noclegu ( 2 razy w miesiącu). A książki , które kusiły i narzędzia do pracy, to kolejne wydatki. Nic mi nie mogło stanąć na przeszkodzie. Nawet brak funduszy. Zapisałam się!

Pomocna na początku okazała się mama, która zapisała się wspólnie ze mną. Nauka trwała 2, 5 roku. W miedzy czasie były jeszcze dwa razy do roku tygodniowe wyjazdy na warsztaty, które też trzeba opłacić.  

Wykorzystałam swoją smykałkę handlową. Zbierałam pieniądze ze sprzedaży różnych używanych rzeczy po dzieciach i innych „gratów” na które nie znalazłam chętnych wśród znajomych. Zawsze kierowałam się uczciwością wobec ludzi i to procentowało. Proponowali mi kwoty, których się nie spodziewałam. Tak zarabiałam na moją wymarzoną szkołę.

Mój Nauczyciel

Tarota przedstawiła mi pierwszy raz Barbara Antonowicz w szkole. Później skorzystałam z jej wakacyjnego warsztatu. To czego dowiedziałam się z jej ust, to była wiedza o człowieku i o jego wnętrzu obrazowana kartami tarota. 
Byłam bardzo dumna z siebie, że teraz wytłumaczę „wszystkim” o co chodzi w życiu. Wreszcie udowodnię, że wszystko jest powiązane ze sobą, że nic nie dzieje się przypadkowo etc. 

Tarotowa praktyka

Zakochałam się w temacie, bo lubię i rozumiem ludzi. Tarot kojarzył mi się bardziej jako narzędzie terapeutyczne niż narzędzie do wróżenia. Bo do wróżenia przecież miałam Runy. Ale kiedy wieść się rozniosła, że Dorota ma kota na punkcie tarota ;) zaczęły się podchody.
Nie wiedziałam jak mam zareagować na pytanie: Czy kupimy mieszkanie lub działkę? Myślałam: no jak  powiem o kierowaniu się wewnętrznym głosem, albo kreowaniu świata wg własne woli, to wyśmieje mnie i powie, że mi chyba odwaliło! 

Przecież Jolka stawiając klasyki (karty klasyczne) mówi o dokumentach, wyjazdach, stratach lub zyskach, a nie o jakimś wewnętrznym głosie. Nie masz paranoi !?

Z dużą  niepewnością wyjmowałam 3 karty modląc się aby nie był to Wielkie Arkana (widziałam w nich wtedy tylko etapy i doświadczenia w rozwoju człowieka) 
To wszystko wiązało się z obawa przed krytyką.

Okazało się jednak, że rozkłady tarota na „prozaiczne” pytania były nauką dla mnie. Pamiętam kartę Gwiazdy jako odpowiedź na pytanie związane z budową domu. Posłuchałam swoich odczuć i kiedy zaczęłam opowiadać zobaczyłam blask w oczach drugiej osoby.  Przedstawiłam wizję jej nowego domu otoczonego piękną roślinnością, z oczkiem wodnym lub nawet basenem, nad którym wypoczywa etc. Odpowiedziała, to jest dom moich marzeń, teraz wiem, że jest to możliwe. Czy wcześniej nie było to możliwe ? – zapytałam. Okazało się, że kiedy nie wierzymy w samych siebie w swoje marzenia, przestajemy je realizować. Poszukujemy jakiegoś znaku, który nas upewni, że to jest możliwe. Tym znakiem była Gwiazda, prowadząca nas do źródła szczęścia. Dzięki temu spotkaniu, temu pytaniu i tej karcie, ja też uwierzyłam w siebie i sens tego co chce robić dalej.

Wreszcie stałam się przedsiębiorcza

W miarę upływu czasu i „okrzepnięcia” w temacie, życie przygotowało dla mnie kolejne lekcje i doświadczenia.

Założyłam swoją działalność związaną z pracą psychotronika. 
Polegało to głównie na 
Coraz więcej osób uczestniczyło w moim życiu. Telefon nieustannie dzwonił (dzwoni). Sztuką jest pogodzić pracę z życiem domowym. 
Problemów nikt nie planuje i nikt nie myśli o  planowaniu  rozwiązania kiedy serce krwawi. Dla każdego jego problem jest palący i chce działać natychmiast.  
Musiałam nauczyć się asertywności.

Praca ta nie jest pracą relaksacyjną. Potrzebna jest odporność na stres, którego dostarczają nie tylko klienci, ale również sama branża.

Dzięki doświadczeniu miłych i mniej miłych sytuacji, nie patrzę na świat przez różowe okulary, widzę jego autentyczną urodę i brzydotę. Czuje się z tym doskonale. 
To samo osiągniesz Ty jeśli tego rzeczywiście chcesz!

Dobrnęłaś do końca tej opowieści znaczy to, że jest w Tobie pragnienie zmiany, która przecież  jest stałą częścią naszego życia. 

Etykiety: